przejdź do Sochaczew.pl
112267 odwiedzin
Sprawny system zbiorczej kanalizacji to znak czasów

Kilka ostatnich lat zdecydowanie zaważyło na poprawie warunków sanitarnych Sochaczewa. Dotychczasowe zbiorniki, bardziej lub mniej bezodpływowe, zastąpiła w większości zbiorcza kanalizacja sanitarna. Nie jest możliwym, by ktokolwiek z mieszkańców miasta nie wiedział o tym. Zdarza się jednak czasem, że ktoś jeszcze pyta: „po co mi kanalizacja, jak dobrze jest, jak jest”.

 No właśnie, po co komu kanalizacja? Pytanie co najmniej dziwne, skoro każdy chce mieć w kranie czystą wodę na każde zawołanie, prąd niezbędny do wszystkich podstawowych urządzeń domowych.

Bezpieczne dla środowiska odprowadzanie wszelkich nieczystości i odpadów już nie jest tak oczywiste. Nie wszystko, co zjemy czy wypijemy jest przez nasz organizm przyswojone. Część musi zostać wydalona. Dotyczy to każdego żywego organizmu, wyposażonego w system trawienny. Kiedyś ludzie załatwiali swe potrzeby fizjologiczne niemal gdzie popadnie, nie było bowiem odrębnych miejsc do tego przeznaczonych.

Chociaż… już 4500 lat temu w dolinie Indusu każdy dom posiadał ubikację, która była włączona w zupełnie przyzwoity system kanalizacji sanitarnej. Można było usiąść na ówczesnym sedesie lub czymś podobnym, a do spłukania nieczystości użyć wody. W tamtych czasach łazienki traktowane były często jako...swoiste miejsce spotkań. Służyły do tego specjalne sale z marmurowymi ławami, zaopatrzonymi w otwory, na których siadano w kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób i prowadzono swobodną konwersację. W średniowieczu jakby nieco zapomniano o tym, że toaleta może być odrębnym pomieszczeniem, do tego zaopatrzonym w system rur odprowadzających nieczystości. W zamkach np. załatwiano potrzeby fizjologiczne prosto do dziur w podłogach, więc wszystko przelatywało swobodnie przez kolejne poziomy prosto do podziemi lub fosy. Fetor rozchodził się okropny. Usuwanie jakichkolwiek nieczystości, czy to stałych, czy płynnych, nie spędzało snu z powiek średniowiecznym mieszkańcom wsi i miasteczek.

Trudno wyobrazić sobie podobna sytuację w  czasach dzisiejszych. Wszystkie nieczystości usuwane były z mieszkań przez okna. Przechodzący tamtędy ludzie musieli bardzo uważać, by na ich głowach nie znalazła się np. zawartość nocnika. Brak toalet powodował także, że każde praktycznie miejsce było dobre do załatwienia się. Dopiero koniec XIX wieku przyniósł powrót urządzeń, które z powodzeniem stosowali już starożytni. A przed II wojną światową, dowódca wojskowych służb sanitarnych, generał Felicjan Sławoj-Składkowski doszedł do wniosku, że nie może być tak, że wojsko załatwia swe potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie. Słusznie uznał, że to urąga wszelkim zasadom higieny.

Prawne regulowanie sposobów pozbywania się nieczystości wcale nie jest współczesnym wymysłem. W roku 1928 rozporządzeniem Prezydenta RP wprowadzony został nakaz tworzenia zabudowanych ustępów na każdej działce, na której jest jakakolwiek budowla mieszkalna. Były to tzw. Sławojki, które z rzadka występują do dnia dzisiejszego na całym świecie, szczególnie tam, gdzie nie ma sieci kanalizacji sanitarnej.

Za taką bardziej współczesną sławojkę można uznać obecne w wielu miejscach Toy-Toye. Niektórzy jednak zdecydowanie woleliby załatwić swoją potrzebę w drewnianym domku, niż w niezbyt pięknie pachnącej plastikowej budce.

Nieczystości z szamb trafiają często wcale nie do wozów asenizacyjnych, tylko w pole, do rowu, albo w ogóle gdzie popadnie. To nie jest dobry pomysł. Zarazki, bakterie i inne szkodliwe substancje, które w ten sposób trafiają do środowiska, powracają do nas jak bumerang.

Tak więc budowę zbiorczych systemów kanalizacji sanitarnej powinniśmy traktować, jak wyjątkowe dobro i jak najszybciej rozpoczynać korzystanie z tych udogodnień.

 

 

 

 

A A A
21.07.2017
godz.09:45
 
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość